Wibrujące koraliki analne dla nieco zaawansowanych – Satisfyer Lolli Plug 1

Avatar photo
Autorka:
03.11.2022 · Czas czytania: 3 min
satisfyer lolli plug 1 recenzja 1 satisfyer lolli plug 1 recenzja 2

Moja kolekcja zabawek analnych ogranicza się do jednego korka i dotąd unikałam recenzowania ich dla sklepu. Wydawało mi się zawsze, że skoro nie mam doświadczenia, presja z pisaniem recenzji na pewno nie pomoże, a jeszcze sama mogłabym się zrazić do kolejnych tego typu gadżetów. Moja swoboda i pewność siebie (budowana przez lata) jednak pozwoliły mi po tych kilku latach współpracy zdecydować się na testowanie moich pierwszych koralików analnych w ramach współpracy z SD. Jednocześnie jest to mój trzeci gadżet od Satisfyer.

Lolli Plug 1 to wibrujące koraliki analne o stożkowej strukturze. Producent deklaruje, że nadają się dla każdego, również dla początkujących. Mamy trzy poziomy kolejnych struktur, każda o coraz większej średnicy, maksymalna 32 mm, zakończone podstawą zabezpieczającą.

Subtelne, klasyczne opakowanie

Gadżet dostajemy w klasycznym pudełku w stylu Satisfyer. Jeżeli już macie gadżety tej marki, to na pewno wiecie, co mam na myśli – taki sam design grafik, kształt. Nie są to opakowania szczególnie piękne, ale delikatne i oczywiście nie mają w sobie nic z wulgarności. W środku znajdziemy poza gadżetem oczywiście ładowarkę oraz instrukcję i gwarancje, a te ostatnie zdecydowano się, z niewiadomych mi powodów, zapakować w zgrzewany plastikowy woreczek. Czyżbyśmy mieli na świecie za mało plastikowych odpadów?…

Brakujący woreczek do przechowywania

Nie ma w zestawie woreczka do przechowywania, co denerwuje mnie z dwóch powodów. Pierwszy – marka Satisfyer próbuje się mocno wybijać, tworzyć różnorodne, nowoczesne gadżety i nie chcą zainwestować w komfort przechowywania swoich dzieł?

satisfyer lolli plug 1 recenzja 3 Słabo, szczególnie w połączeniu z drugim powodem – pudełko ma kształt taki, który uniemożliwia mi swobodne przechowywanie. Niby rozmiar ma mały, ale kiedy próbuję je schować w szufladzie z gadżetami, to powierzchni zajmuje dużo, a na wysokość ledwo domykam szufladę. Ostatecznie pudełko wylądowało w kolekcji innych pudełek różnych sprzętów, a gadżet powędrował do woreczków od innych marek.

Wygodna ładowarka, nieoczywisty kolor

Narzekałam na markę, to teraz pochwalę – doskonałym rozwiązaniem jest użycie takiej samej ładowarki do wszystkich gadżetów Satisfyer. Dzięki temu można korzystać z jednego kabla dla wszystkich gadżetów, a resztę trzymać jako zapasowe.

Jeżeli chodzi o sam gadżet, to chyba pierwszy raz zdarzyło mi się, że zdjęcia reklamowe i na pudełku odbiegają od stanu faktycznego. Mianowicie – różni się barwa i odcień. Mam wersję różową i na zdjęciach wygląda to na kolor pastelowy, może nawet z lekkim połyskiem. Zdziwiłam się więc otwierając pudełko, bo koraliki nie mają żadnego połysku ani nie są w kolorze pastelowym. Są różowe po prostu. Nie ma to znaczenia dla funkcjonalności ani w żaden sposób mi nie przeszkadza, ale uważam, że warto o tym wspomnieć.

Sztywna konstrukcja i równomierne wibracje

Sprzęt jest solidnie wykonany, cała konstrukcja jest sztywna i dość twarda. Nawet w samych zakończeniach rombów nie ma zbyt wiele miękkiego silikonu. Jest przyjemny w dotyku, ale poza tym to, cóż… twardy bolec.

W środku mamy dwa silniczki, co jest świetnym rozwiązaniem, ponieważ pozwala równomiernie po całej długości rozprowadzić wibracje. Wszystkim sterujemy za pomocą jednego przycisku. Przechodzimy po kolei przez 12 dostępnym trybów wibracji. Zero filozofii i ja to akurat lubię.

Wszystkim sterujemy za pomocą jednego przycisku. Przechodzimy po kolei przez 12 dostępnym trybów wibracji. Zero filozofii i ja to akurat lubię.

Ograniczone możliwości dla początkujących

Samo stosowanie w praktyce zależy oczywiście już od wprawy użytkownika. Mogę się więc wypowiedzieć tylko z perspektywy osoby początkującej z tego typu gadżetami.

satisfyer lolli plug 1 recenzja 4 Z pierwszymi dwoma koralikami nie było problemów. Przy trzecim już tak. Różnica między drugą a trzecią średnicą była dla mnie bardzo wyczuwalna i ostatecznie bardzo rzadko udawało się skorzystać w pełni z możliwości rombów.

Korzystanie wymaga oczywiście wprawy, więc czeka mnie jeszcze więcej testowania, nie zamierzam się zrażać, ale podkreślić muszę jeszcze, że w takim przypadku – kiedy nie da się zaaplikować gadżetu w pełni – ciężko o korzystanie z niego w trakcie seksu jako dodatek. Podstawa i trzeci romb zajmują dużo miejsca, wyraźnie odstają. Pozycje od przodu na leżąco zatem odpadają, a od tyłu z kolei – zawadzają partnerowi. W przypadku początkujących możliwe, że będzie potrzebne więcej innego rodzaju zabaw – wspólnych lub solo, zanim uda się cieszyć w pełni możliwościami Lolli Plug 1.

Kolejny krok do analnej przyjemności

Podsumowując: Lolli Plug 1 to porządnie wykonany gadżet. Nie polecam go jednak całkiem początkującym i na pierwszy ogień do tego typu zabaw polecam zdecydowanie jakiś mniejszy korek analny. Nada się jednak jako kolejny krok w eksplorowaniu tego typu przyjemności. Nawet jeżeli do sprawnego użytku całej długości kulek potrzeba będzie czasu i cierpliwości, to warto dać mu szansę, bo jest w przystępnej cenie.

Po lekturze masz ochotę na zakupy? Wibrujące koraliki analne znajdziesz w naszym sklepie.

Avatar photo

O autorce:

Georgia

Chętnie propaguję pozytywne podejście do seksualności. Wynika ono po części także z wygranej walki z pochwicą, ponieważ w jej trakcie odczułam, że seks-tabu to nadal aktualny problem w społeczeństwie. Prywatnie jestem entuzjastką muzyki, gitary basowej, a z wykształcenia germanistką.