Svakom Angel – ogrzewany wibrator króliczek do zadań specjalnych | Recenzja

Autorka:
09.11.2021 · Czas czytania: 5 min
svakom angel wibrator kroliczek 1 svakom angel wibrator kroliczek 2
Nie będę ukrywać, nie będzie to gadżet, który będę stosować z moim partnerem. Angel jest tym skarbem, którym z nikim nie będę chciała się dzielić. Za to będzie mi towarzyszył w samotnych wypadach, albo w chwilach, gdy mojego partnera nie będzie obok. A nawet będę wyganiać moją drugą połówkę, żeby mieć czas na małe sam na sam z produktem od Svakom!

O kobiecym orgazmie powiedziano już wiele. Na szczęście sporo mitów odchodzi powoli do lamusa. To znak, żeby nie przestawać i dalej uświadamiać społeczność, że nauka ludzkiej seksualności jest niesamowicie istotna. A efekty przynosi na wielu płaszczyznach.

Jednym z istotnych elementów zapewniających płci pięknej szczytowanie, jest odpowiedni kontekst. To dlatego gra wstępna jest tak ważna! Ale tym razem nie o tym. Umówmy się, przecież kobiety nie rezygnują z samomiłości, gdy w pobliżu brak drugiej osoby, która rozpali ich zmysły do czerwoności. Nie stajemy się nagle aseksualne. To byłby nonsens!

TO WARTO PRZECZYTAĆ

Więcej o tym, czym jest kontekst sprzyjający i niesprzyjający: Kontekst. Poznaj i naucz się dbać o czynniki, które wpływają na seks.

Wręcz przeciwnie, Panie również mogą chcieć przeżyć orgazm… dla samego tego uczucia. Bez wchodzenia w szczegóły. Po prostu – już, teraz, zaraz. Ale nie zawsze możemy poświęcić sobie 20 min, aby wyobraźnia zrobiła swoje. Ba! Nie zawsze możemy wspomóc się filmem erotycznym, który skróci czas dochodzenia.

svakom angel wibrator kroliczek 3

Patowa sytuacja? No właśnie nie koniecznie. Ostatnio mogłam się sama o tym przekonać, i to nie raz! Dlatego już teraz mogę wam polecić Angel Ogrzewany Wibrator Króliczek – gadżet do zadań specjalnych!

Zacznijmy od początku.

Firma Svakom to dla mnie nowość. Co prawda wielokrotnie przeglądając ofertę Secret Delivery moja uwaga skupiała się na produktach tej marki. Są bardzo atrakcyjne wizualnie, a półkę cenową określiłabym jako średnią plus. I pewnie poza chwilowym zaciekawieniem, nic nie zmieniłoby się w tym temacie, gdybym chociaż raz nie przeczytała dokładniej nazwy produktu. Dlatego gdy me oczy w końcu dojrzały dwa słowa w jednym tytule: „ogrzewany” i „króliczek” to już wiedziałam, że muszę go mieć.

Dawno temu używałam jednego króliczka. Zapamiętałam z tego doświadczenia tyle, żeby już nigdy, przenigdy nie kupować gadżetów żelowych (nie da się tego utrzymać w czystości). Ale również, żeby sprawdzać czy przypadkiem nie będę musiała nakryć się trzema kołdrami i kocem, aby nie było słychać brzęczenia. I chociaż orgazm dawał szybki i świetny, to lista minusów była zbyt długa.

I na lata porzuciłam swój romans z tego typu zabawkami. Aż do tej pory.

Przyznaje, że miałam wypieki na twarzy w momencie jak odpakowywałam gadżet. Angel przychodzi do nas w bardzo schludnym prostokątnym opakowaniu. Strzeże go różowo-biała obwoluta, z podstawowymi informacjami oraz grafiką wibratora. Po zsunięciu wierzchniego zabezpieczenia, naszym oczom ukazuje się srebrna fala z pięknym błyszczącym napisem Svakom. Pudełko na tym etapie daje do zrozumienia, że w środku czeka na nas nie lada skarb.

Po otworzeniu wieku ukazuje się nam Angel, różowy wibrator króliczek, umieszczony w idealnie wyciętym kształcie, otulony czarną pianką. Wygląda jak gadżet wart milion dolarów.

I chociaż na ogół bardzo chętnie pozbywam się opakowania, tak tym razem urzekło mnie ono na tyle, że postanowiłam je zachować.

Pianka otulająca produkt, skrywa pod sobą jeszcze jedną tekturową zasłonkę. Pod nią znajdziemy instrukcje obsługi, kabelek do ładowania oraz świetnie wykonany woreczek do przechowywania gadżetu. I chociaż na ogół bardzo chętnie pozbywam się opakowania, tak tym razem urzekło mnie ono na tyle, że postanowiłam je zachować.

Wróćmy do samego produktu.

Angel jest bardzo smukły, i wyprofilowany. Składa się z dwóch części – dłuższej, lekko wygiętej, z powiększoną główką (tak jak wibrator do punktu G) oraz krótszej, przeznaczonej do stymulacji łechtaczki. Całość od połowy długości pokryta jest delikatnymi prążkami.

svakom angel wibrator kroliczek 4Zaraz pod końcówką do łechtaczki znajduje się panel do sterowania. Oraz srebrne zakończenie na środku którego znajdziemy wgłębienie do podłączenia ładowarki.

Wibrator został stworzony z miękkiego i przyjemnego w dotyku silikonu. I szczerze mówiąc zatyka dech w piersiach na sam widok. Jedyne co bardziej może nas zachwycić to dwa, mocne silniczki umieszone na szczytach końcówek.

Z informacji przekazanych przez producenta, możemy dowiedzieć się również, że gadżet jest w stu procentach wodoodporny.

Wiecie już, że jest piękny. Ale co dalej?

Muszę przyznać, że na początku wydał mi się dość mały. Ale jeśli porównuje się coś do Petting Hippo z Satisfyer, to większość rozmiarów wypada blado. Natomiast jest niezwykle lekki i świetnie pasuje do ręki.

Panel sterowania jest bardzo intuicyjny – włączamy i wyłączamy gadżet przez przycisk oznaczony tłoczonym S. Służy on również do zmiany trybów wibracji, a mamy ich do wyboru, aż siedem! Do zwiększania i zmniejszania intensywności (tutaj mamy trzy poziomy) służą strzałki góra-dół. I tak dochodzimy to wyżłobionej ikonki termometru. Po jej przyciśnięciu gadżet, mniej więcej od połowy swojej długości w górę (tyczy się to tylko części dopochwowej) zaczyna się nagrzewać do trzydziestu ośmiu stopni!

Przyznam szczerze, że przy pierwszych kilku razach, gdy zabierałam się za testowanie Angel, to nie zdążył się on dobrze nagrzać, bo było już po wszystkim. Bardzo lubię penetrację połączoną ze stymulacją łechtaczki podczas seksu, ale gdy bierze się sprawy we własne ręce, orgazm może nadejść szybciej niż się planowało!

Wibracje są głębokie i przyjemne. Bardzo dobrze również czuć zmianę intensywności między trzema poziomami. Ale w porównaniu z moim dochodzeniem, trochę za wolno się nagrzewał.

svakom angel wibrator kroliczek 5 1Coś na co warto zwrócić uwagę to to, że opcje ogrzania włącza się niezależnie. Czyli jeśli chcemy z niej skorzystać wraz z wibracjami, to trzeba przycisnąć przez dwie sekundy znaczek termometru. A po zabawie – wyłączyć.

To bardzo przemyślany wariant. Ponieważ nie zawsze można mieć ochotę czuć dodatkowe ciepło. Albo chce się skorzystać z króliczka bardziej jak z dilda, gdzie nagrzanie gadżetu to bardzo dobry pomysł, ale w tym momencie, nawet ciche brzęczenie nie jest już dla nas.

To ciepło jest wyczuwalne. Czy robi różnicę? Tu ciężko powiedzieć. Myślę, że to miła odmiana. I nie będę polecać wam tego gadżetu tylko ze względu na dodatkową funkcję. Zdecydowanie warto go mieć, ponieważ daje on ogromną przyjemność. Jest względnie cichy – może nie tak jak Moxie od We-Vibe, ale nie trzeba się z nim kryć pod warstwami pościeli.

Jedyne do czego nie jestem przekonana to jego wodoodporność. I nie miałam odwagi go wsadzić pod wodę. Ostatnio używane przeze mnie gadżety ładowały się przez magnetyczne zaczepy, albo silikon był mocno nadbudowany i dosłownie wciskało się końcówkę ładowarki na siłę (np. w Moon Vibe od Rianne S). Albo miejsce styku było osłonięte zaślepką jak przy Womanizer W-2GO. A tu wygląda to tak, jakby tylko po zamoczeniu miało nastąpić zwarcie. I wahałam się bardzo długo, ale zrezygnowałam z tej próby. Nie podarowałabym sobie, gdyby mi się zepsuł.

Natomiast regularnie go myję pod bieżącą wodą. I nie baczę przy tym, by przypadkiem nie nalało się do niego wody. Na razie działa. I kto wie, może zrobię sobie z nim kiedyś wspólną kąpiel.

Dla osób, które lubią zmiany, Angel został zaprojektowany tak, że sam zmienia tryby wibracji oraz ich intensywność. A zdecydowanie warto dać się mu zaskoczyć.

Co do samego stosowania, to zwrócę się jeszcze do kobiet, które lubią pieszczoty analne, a dokładniej masaż tego delikatnego rejonu. Wibrator – przynajmniej u mnie – poza tym, że świetnie wpasował się między moim punktem G, a łechtaczką, to również jest w idealnej odległości między łechtaczką, a odbytem. Dlatego również w ten sposób można się stymulować.

To co chciałabym jeszcze podkreślić na sam koniec to jeszcze jedna ciekawa funkcja tego gadżetu. Dla osób, które lubią zmiany, Angel został zaprojektowany tak, że sam zmienia tryby wibracji oraz ich intensywność. A zdecydowanie warto dać się mu zaskoczyć.

Myślę, że warto go mieć w swojej kolekcji. Dla mnie stał się małą perełką, którą nie chce się z nikim dzielić. Mam wrażenie, że został zaprojektowany dla mojej przyjemności. Zdecydowanie polecam, i życzę wam i sobie, wielu wspaniałych orgazmów z różowym króliczkiem w tle!

O autorce:

Karolina

Witajcie, z tej strony Karolina. Od zawsze pasjonował mnie temat relacji międzyludzkich, szczególnie pod względem tworzenia erotycznego napięcia. Promuję również zdrowe podejście do seksualności oraz bezwarunkową miłość i szacunek do własnego ciała, czym mam nadzieję was zarażać.

Proponowane artykuły

Svakom Trysta wibrator króliczek z ruchomą wypustką | Recenzja

Svakom Trysta wibrator króliczek z ruchomą wypustką | Recenzja

Autorka:
13.08.2018 · Czas czytania: 3 min

Przyznaję się, mam słabość do gadżetów marki Svakom! Cóż poradzę, że trafiają idealnie w mój gust i to nie tylko pod względem wizualnym. Model Trysta zaciekawił mnie już, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy. Z jednej strony dość klasyczny model wibratora króliczka, ale z drugiej strony jest w nim jednak coś, co go wyróżnia.

Czytaj więcej