Od utraty pracy do wynalazku życia. O tym, jak powstały wibratory dla par We-Vibe.

Autorka:
14.07.2021 · Czas czytania: 6 min
we vibe chorus wibrator dla par sterowany pilotem 1 we vibe chorus wibrator dla par sterowany pilotem 1b wibrator dla par We-Vibe Chorus
Wydawałoby się, że zabawek erotycznych używają głównie młode osoby, zwłaszcza takie, które nie są w związku. Wibratory We-Vibe kompletnie łamią ten stereotyp: to gadżety przeznaczone specjalnie dla par, stworzone przez wieloletnie małżeństwo z trójką dzieci. Chociaż pomysł na ten typ zabawki wydaje się prosty, zrodził się w głowach twórców dopiero około 2000 roku i w dodatku w dość trudnych okolicznościach.

Historia marki We-Vibe

Ta opowieść zaczyna się niewesoło. Na początku XXI wieku Melody i Bruce Murrison, zatrudnieni w wielkiej kanadyjskiej korporacji telekomunikacyjnej Nortel odpowiednio w dziale analizy półprzewodników oraz w obszarze baz danych i planowania badań i rozwoju działu optoelektroniki, tracą pracę w wyniku kryzysu ekonomicznego (od roku 2000 do 2002 Nortel zwalnia ponad 5 tysięcy osób).

Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawia, że tuż przed utratą pracy to małżeństwo o 20-letnim stażu zastanawia się nad tym, czy istnieją zabawki erotyczne, których można by używać w trakcie różnopłciowego stosunku. Do tej pory Bruce i Melody absolutnie nie interesowali się gadżetami erotycznymi, ale kwestia zabawki dla pary tak ich zaciekawia, że pomysł ląduje w prowadzonym przez nich wspólnie notatniku wynalazcy. Po kilku tygodniach Bruce wraca do swoich zapisków i szuka w internecie produktów, które odpowiadałyby idei gadżetu dla par, ale nie znajduje nic podobnego.

Pomysł zabawki dla pary tak ich zaciekawia, że ląduje w prowadzonym przez nich wspólnie notatniku wynalazcy.

We-Vibe Match wibrator dla par

wibrator dla par We-Vibe Match

Bruce ma już szerokie doświadczenie we współtworzeniu urządzeń elektrotechnicznych od branży usług gastronomicznych po elektronikę na statkach, chociaż nigdy nie sądził, że zajmie się branżą zabawek erotycznych. Mimo to, wierząc, że idea wibratora dla par jest na tyle oryginalna i genialna, że musi osiągnąć sukces, Bruce zastawia dom pod hipotekę i bierze kolejne kredyty, żeby mieć środki na rozwój wynalazku.

Melody wspiera męża w tym pomyśle pod jednym warunkiem: ich plany mają pozostać tajemnicą. I to nie dlatego że ktoś mógłby im ten pomysł ukraść, ale ze względu na to, że mieszkają w North Gower, miasteczku pod Ottawą o populacji 2 tysięcy mieszkańców, gdzie wieści roznoszą się szybko, a przecież zabawki erotyczne to branża kontrowersyjna, która mogłaby przynieść rodzinie złą sławę. O tym, nad czym pracują Murrisonowie, przez wiele miesięcy wiedzą tylko ich dwie starsze córki (6-letni syn jest zbyt mały, by zrozumieć). Udaje się im utrzymać wynalazek w sekrecie przez 5 lat, aż do momentu, kiedy para kilka miesięcy po premierze produktu ląduje na pierwszej stronie dziennika Ottawa Citizen.

Do tego czasu małżeństwo pracuje w swojej piwnicy po kilkanaście godzin dziennie, tworząc setki prototypów produktu, który ma na celu zwiększać przyjemność obojga partnerów jednocześnie, nie przeszkadzając podczas stosunku. Ma też być bezpieczny, wytrzymały i mieć wydajny akumulator (co uczyni go też bardziej ekologicznym). Bruce i Melody szukali również optymalnej prędkości wibracji, materiałów, rozmiaru i kształtu gadżetu. Żeby osiągnąć jak najwyższą moc przy niewielkiej wadze i rozmiarze Bruce musiał samodzielnie skonstruować silniczek do We-Vibe. W ten sposób powstaje produkt, który dzięki przemyślanemu projektowi i długotrwałym testom otrzymuje liczne nagrody – na stronie We-Vibe znajdziemy obecnie opis dziesiątek wyróżnień dla marki i kolejnych jej wibratorów.

Kiedy w końcu Bruce uznaje, że wibrator jest gotowy, stwierdza, że muszą sprzedać 10 tysięcy sztuk do marca albo zbankrutują. Ostatecznie podwajają ten wynik, sprzedając 20 tysięcy sztuk przez pierwsze 3 miesiące 2008 roku. Przez kolejne kilkanaście lat firma ewoluuje i staje się jedną z najpopularniejszych marek zaawansowanych technologicznie gadżetów erotycznych.

Misja marki We-Vibe

Wibrator dla par We-Vibe został stworzony jako uzupełnienie klasycznego stosunku. Bruce wprost przyznawał, że mężczyźni potrafią być zbyt leniwi, by zadbać o orgazm swojej partnerki, zdarza się też, że nie znają kobiecej anatomii na tyle dobrze, by doprowadzić partnerkę do orgazmu. Z kolei większość zabawek erotycznych dla kobiet, które powstały w XX wieku, mężczyznom może się wydawać zagrażająca, skoro miały one przede wszystkim zastępować penis. Wobec tego gdy Murrisonowie w 2003 roku przeprowadzili ankietę wśród kobiet, pytając, czy byłyby zainteresowane wibratorem punktu G i łechtaczki, którego można by używać podczas stosunku, otrzymywali głównie odpowiedzi: “tak, ale to niemożliwe”.

Wibrator dla par We-Vibe miał być komplementarny do zbliżenia z partnerem, a nie być jego substytutem.

We-Vibe Chorus wibrator dla par

wibrator dla par We-Vibe Chorus

We-Vibe miał więc na celu zwiększyć przyjemność partnerki, a także partnera bez obaw, że którejś osobie brakuje warunków anatomicznych, fizjologicznych czy umiejętności. Miał być komplementarny do zbliżenia z partnerem, a nie być jego substytutem. Produkt był w pewnym sensie przełomowy: zmieniał sposób myślenia o zabawkach erotycznych, które wielu osobom wciąż kojarzą się z produktami dla tych, którzy mają za mało partnerskiego seksu, by zaspokoić swoje potrzeby. Zachętę do wspólnego używania gadżetu symbolizuje prosta nazwa: We-Vibe, czyli (my) wibrujemy.

Kiedy pod koniec 2008 roku ukazał się artykuł o wibratorze dla par i Murrisonach w Ottawa Citizen, obawy Melody o stygmatyzację przez mieszkańców North Gower zupełnie zniknęły: sąsiedzi zaczęli wypytywać o próbki, ktoś nawet przysłał parze kwiaty. Okazało się, że produkt był niezwykle potrzebny i chociaż sama uważam, że nawet w fallicznych dildach czy wibratorach nie powinno być nic zagrażającego dla posiadaczy penisów, to widocznie wiele par skusiła właśnie pewna niewinność gadżetu oraz jego cel: zwiększenie przyjemności, a jednocześnie intymności w parze, w przeciwieństwie do podkreślanego przez inne marki i często stygmatyzowanego w wielu kulturach, egoistycznego skupienia na zwiększeniu własnej przyjemności. Dodatkowo nowoczesne zabawki sterowane na pilota zachęciły mężczyzn żądnych doświadczenia nowej technologii.

Przegląd oferty marki We-Vibe

Chociaż marka We-Vibe powstała, by stworzyć konkretny typ gadżetu, a przez ostatnie 12 lat ciągle rozwija ten produkt, oferując coraz nowsze jego wersje, to zaczęła też sprzedawać inne zabawki, a wiele z nich pozwala na zdalne sterowanie przez aplikację mobilną We-Connect umożliwiającą zmianę trybu zabawki przez drugą osobę z dowolnego miejsca na świecie, a nawet tworzenie nowych trybów. Tym samym We-Vibe pokazują, że w zasadzie każdy wibrator jest wibratorem dla par, a sterowanie gadżetu przez partnera może być świetną zabawą, także na odległość.

We-Vibe Jive wibrująca kulka

wibrująca kulka We-Vibe Jive

Dostępne obecnie wibratory dla par od We-Vibe to (w kolejności od najstarszej wersji): Unite (zobacz recenzję), Match i Chorus. Wszystkie są wykonane z silikonu i mają charakterystyczny kształt spłaszczonej litery C (jedna część wchodzi do pochwy, a druga ma stymulować łechtaczkę), po 10 trybów wibracji oraz pilota do sterowania i ładowarkę lub stację dokującą, natomiast tutaj podobieństwa się kończą. Unite jest tylko odporny na zachlapania i wibruje w nim tylko część łechtaczkowa, Match i Chorus są wodoodporne i wibrują w nich oba ramiona. Z tych trzech opcji tylko Chorus oferuje sterowanie aplikacją We-Connect (także na odległość), wyginanie kształtu tak, żeby dostosować gadżet do anatomii ciała. Posiada też możliwość kontroli wibracji samymi ruchami ciała dzięki czujnikom Touch-Sense oraz zmianę intensywności poprzez ściskanie pilota. Chorus jest więc super zaawansowanym wibratorem dla par i aż trudno sobie wyobrazić, co mogą jeszcze zaoferować kolejne wersje, które na pewno już są w trakcie tworzenia.

Jednym z ciekawszych produktów We-Vibe jest Moxie (zobacz recenzję): płaski masażer łechtaczki o głębokich wibracjach, posiadający magnetyczny klips, dzięki któremu można go wygodnie nosić pod bielizną. Pikanterii dodaje fakt, że wibratorem Moxie można sterować poprzez aplikację We-Connect, także na odległość. Podobnie dyskretnym gadżetem jest Jive (zobacz recenzję) – wibrująca kulka (również sterowana aplikacją We-Connect). Jak wszystkie sterowane aplikacją gadżety We-Vibe, Jive i Moxie są pokryte silikonem, wodoodporne, zasilane ładowarką USB i posiadają po 10 trybów wibracji.

we vibe jive wibrujaca kulka neonowy roz 4
We-Vibe Jive wibrująca kulka sterowana telefonem 399 zł
KUP TERAZ

Zaawansowaną wersją klasycznego masażera do ciała jest zaś Wand. Różdżka od We-Vibe oprócz głębokich wibracji i opcji połączenia z aplikacją We-Connect posiada 2 nakładki: jedną do stymulacji łechtaczki, drugą do masażu penisa. Z kolei Bloom – wibrujące kulki z programem (także umożliwiające na połączenie z aplikacją We-Connect) pozwalają zarówno na ćwiczenie mięśni dna miednicy (mają kilka końcówek o różnej wadze dla różnych poziomów zaawansowania), jak i erotyczną stymulację – w zależności od potrzeb i nastroju.

We-Vibe oferuje też całą gamę wibrujących masażerów łechtaczki: Galę z dwoma końcówkami i owalny Touch X – oba umożliwiające połączenie z aplikacją We-Connect oraz klasyczny wibrator w kształcie szminki – Tango X (zobacz recenzję) o niezwykłej jak na swój rozmiar mocy. Tango X wyjątkowo jest wykonany z tworzywa ABS, a dzięki temu łatwiej przenosi silne wibracje, co uczyniło go bestsellerowym produktem. Fanki (i fani) bezdotykowej stymulacji docenią zaś masażer Melt, oparty na technologii Pleasure Air znanej z gadżetów Womanizer, który dzięki swojemu niewielkiemu rozmiarowi może być łatwo używany podczas stosunku. W ofercie We-Vibe znajdziemy również zabawki służące do masażu pochwy: wibrator punktu G – Rave (zobacz recenzję) oraz króliczek Nova. Gadżetami Melt, Rave i Nova można też sterować, używając aplikacji We-Connect.

we vibe touch x masazer lechtaczki koralowy 1
We-Vibe Touch X masażer łechtaczki 369 zł
KUP TERAZ

Natomiast dla wielbicieli zabaw analnych, zwłaszcza tych, którzy posiadają prostatę, We-Vibe ma w ofercie wibrujący masażer prostaty Vector i korek analny Ditto różniące się od siebie głównie kształtem (Vector jest charakterystycznie zakrzywiony, Ditto prosty). Oba są niewielkie, odpowiednie dla początkujących, sterowane pilotem i aplikacją We-Connect: umożliwiają więc zabawę z partnerem, a także dyskretne używanie w dowolnym miejscu. Również pierścienie na penisa: Pivot i Verge pozwalają na połączenie z aplikacją. Oba są silikonowe, a różnią się głównie kształtem (Verge ma zakrzywioną końcówkę skierowaną w stronę łechtaczki) oraz rozciągliwością (Pivot jest rozciągliwy i odpowiedni dla początkujących, a Verge nierozciągliwy i przeznaczony dla zaawansowanych).

Gamę produktów We-Vibe uzupełniają też lubrykant Lube i spray Clean do czyszczenia zabawek, stworzone we współpracy z firmą Pjur i wyprodukowane w Niemczech.

We-Vibe od ponad 10 lat pozostaje więc marką, która opiera się na innowacjach i naprawdę wysokiej jakości, a jej misją pozostaje zbliżanie ludzi do siebie poprzez wspólne używanie gadżetów. Oczywiście to podejście wpływa na wysoką cenę produktów i niewątpliwie nie każdy może sobie pozwolić na oryginalną zabawkę We-Vibe, nie każdy musi. Ale może warto zebrać trochę oszczędności, żeby móc pozwolić sobie i partnerce lub partnerowi na taki niezwykły prezent, który ucieszy obie osoby i zbliży je do siebie?

Pełną ofertę marki We-Vibe w sklepie Secret Delivery znajdziesz tutaj:

O autorce:

Asia Lewicka

Cześć, jestem Asia! Jestem o krok od zostania psycholożką, a w weekendy studiuję seksuologię. W Secret Delivery ubieram w słowa różne treści, dzięki którym pragniemy przybliżać Wam świat gadżetów erotycznych. Na blogu tworzę cykl artykułów edukacyjnych „Wiedza o markach”, w którym opowiadam o historii najważniejszych producentów, o tym, jaką mają misję oraz czego możecie się spodziewać po ich produktach. Kontynuuję również cykle „Wiedza o gadżetach” i „Seks-porady dla par”, pisząc poradniki dotyczące zabawek oraz dbania o życie erotyczne w związku. Ponadto, dzielę się z Wami również moimi recenzjami gadżetów i kosmetyków.

Proponowane artykuły