Masturbator Fleshlight Turbo stworzony do oralnych doznań | Recenzja

Autor:
07.11.2017 · Czas czytania: 3 min
fleshlight turbo ignition masturbator 1 fleshlight turbo ignition masturbator 1b
Przyznaję, że marka Fleshlight to mój osobisty faworyt jeśli chodzi o męskie masturbatory. Testowany przeze mnie wcześniej model Stoya Destroya dostarczył mi sporo frajdy, dlatego tym bardziej ucieszyłem się mogąc zapoznać się z absolutną nowością od Fleshlight, czyli modelem Turbo Ignition.

Modele Fleshlight Turbo zaprojektowane zostały z myślą, by realistycznie oddawać wrażenia płynące z seksu oralnego. Wszystko dzięki specjalnej budowie wewnętrznej oraz nieanatomicznemu, trzystopniowemu wejściu, zaprojektowanemu tak, by imitowało usta, język oraz gardło.

Reszta wygląda jak w każdym innym modelu marki Fleshlight. W tubie z tworzywa sztucznego, w tym przypadku przezroczystej, znajduje się rękaw z otworem. Wejście do rękawa zabezpieczone jest dużą zakrętką, z drugiej zaś strony znajduje się nakrętka do regulacji ciśnienia wewnątrz zabawki.

Pierwsze, co rzuca się w oczy w testowanym przeze mnie modelu to jego kolor, bowiem Turbo produkowane są w dwóch oryginalnych wersjach kolorystycznych – lodowy błękit i metaliczna miedź.

fleshlight turbo ignition masturbator 3Pierwsze, co rzuca się w oczy w testowanym przeze mnie modelu to jego kolor, bowiem Turbo produkowane są w dwóch oryginalnych wersjach kolorystycznych – lodowy błękit i metaliczna miedź. Materiał rękawa to oczywiście SuperSkin, przypominający w dotyku ludzką skórę, chociaż przyznam, że w modelu Fleshlight Turbo wydaje się nieco inny, bardziej elastyczny niż w modelu Girls Stoya (zobacz recenzję). Różnica jest jednak naprawdę subtelna i nie ma wpływu na doznania.

Tyle w kwestii teorii, trzeba się bowiem przyjrzeć jak masturbator sprawdza się w tym, do czego został stworzony. Podobnie jak w modelu Girls Stoya, o anatomicznym kształcie wejścia, kilkustopniowe wejście masturbatora Fleshlight Turbo nie stanowi większego problemu w nasunięciu go na penisa. Jednak to właśnie w tym trójstopniowym wejściu kryje się największa różnica w porównaniu do klasycznych Fleshlightów. Tak, jak wspominałem poszczególne progi po kolei mają imitować usta, język oraz gardło i faktycznie doznania płynące ze stymulacji masturbatorem są pod tym względem bardzo realistyczne. Pierwsze dwa progi idealnie nadają się do stymulowania główki penisa, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, by w każdej chwili dostarczyć sobie realistycznych wrażeń z naprawdę głębokiej penetracji.

fleshlight turbo ignition masturbator 2Dużą zaletą jest też nakrętka do regulowania ciśnienia. Dokręcenie jej uszczelnia gadżet, a co za tym idzie zwiększa odczucie zasysania. Odpowiednia regulacja ssania nieźle podkręca przyjemność, lecz niestety sprawia, że masturbator zaczyna wydawać siorbiące dźwięki, co dla niektórych może okazać się rozpraszające. Dla mnie było raczej zabawne. Chwytność gadżetu również nie wypada najgorzej. Mimo dość dużych rozmiarów trzyma się go pewnie, a podczas użycia, dzięki wyprofilowanemu gripowi, tuba nie ślizga się w dłoni.

Oczywiście jak w każdym gadżecie tego typu do zabawy należy użyć żelu nawilżającego na bazie wody. Żele silikonowe mogą uszkodzić materiał rękawa. Odpowiedni żel (FleshLube Water), na pierwsze użycie dołączony jest w formie saszetki, do opakowania. Jeśli chodzi o czyszczenie to najlepiej zastosować antybakteryjny spray Fleshight Wash, różne mydła i detergenty bowiem mogą uszkodzić materiał. Najlepiej w tej kwestii zdać się na instrukcję, bo dzięki temu gadżet będzie mógł dłużej służyć.

Fleshlight Turbo to na rynku męskich masturbatorów coś zupełnie nowego. Nowy kształt dający wrażenie stymulacji oralnej został naprawdę dobrze zaprojektowany. Minusami do jakich mógłbym się przyczepić jest, po pierwsze przezroczysta obudowa. Ok, z przezroczystą obudową masturbator wygląda fajnie, ale taka obudowa może się łatwo rysować i nieestetycznie matowieć. Drugą kwestią jest głośny dźwięk podczas masturbacji przypominający mlaskanie, ale tak to już jest z zabawkami tego typu. Z czystym sercem jednak mogę polecić gadżet każdemu, kto ma ochotę na urozmaicenie sobie masturbacji, ale nie tylko, bo jako element gry wstępnej w parze sprawdzi się również świetnie, dostarczając nowych wrażeń.

O autorze:

Kuba

Jestem Kuba. Uwielbiam pisać i pisaniem inspirować ludzi. Od kilku lat prowadzę swojego bloga. W wolnych chwilach zajmuję się też testowaniem męskich gadżetów czym dzielę się z Wami na blogu sklepu Secret Delivery.

Proponowane artykuły