Czekoladowy olejek do masażu Dona na długie, jesienne wieczory | Recenzja

Autorka:
04.12.2018 · Czas czytania: 3 min
dona olejek do masazu czekoladowy 2 dona olejek do masazu czekoladowy 2b
Przyszła jesień, więc nic tylko się masować! Ta pora roku kojarzy mi się z ciepłymi kocami, książkami, litrami herbaty i masażami. Oczywiście gdy jest zimno, szaro, wietrznie, a deszcz pada poziomo to moja miłość do jesieni zdecydowanie słabnie.

Jestem ogromną fanką świec do masażu, ale dobrym olejkiem też nie pogardzę! Masaż to w ogóle niesamowita sprawa. Uwielbiam czuć na sobie dotyk mojego męża i również uwielbiam dotykać, a olejki czy świece dodają temu rytuałowi mnóstwo zmysłowości. Z amerykańską marką Dona miałam styczność już kilkukrotnie. Seria Naughty, o zapachu wiosennych kwiatów, którą miałam okazję testować latem (zobacz recenzję), bardzo mi się spodobała, a ze świecy nadal korzystam!

Masaż to w ogóle niesamowita sprawa. Uwielbiam czuć na sobie dotyk mojego męża i również uwielbiam dotykać, a olejki czy świece dodają temu rytuałowi mnóstwo zmysłowości.

dona olejek do masazu czekoladowy 1Buteleczki produktów Dona są dość charakterystyczne i mając jeden produkt, każdy kolejny rozpoznamy od razu. Smakowe olejki kolorystycznie nawiązują do swoich smaków. Seria inspirowana słodkimi deserami to: czekoladowy mus, truskawkowy suflet i krem waniliowy. Ja sięgnęłam po czekoladowy mus, bo przecież czekolada idealnie komponuje się z jesienią. Buteleczka jest niewielka, ale dzięki temu bardziej poręczna. Pojemność to 110 ml.

Zakrętka olejku do masażu Dona ma charakterystyczny „dzióbek”, który łatwo otworzyć i zamknąć jedną ręką. Bardzo lubię takie rozwiązania zarówno w lubrykantach jak i olejkach, bo dzięki temu trudniej zalać nimi pościel czy dywan, co w przypadku odkręcanych buteleczek już nie jest takie proste. I mówię o tym z własnego doświadczenia.

Zapach olejku jest wyjątkowo intensywny, początkowo bardziej czułam kakao niż czekoladę. W smaku podobnie, po wylaniu go na dłoń i spróbowaniu smak jest mocno kakaowy. Nie tego się spodziewałam i to nie było dobre pierwsze wrażenie. Nie zraziłam się jednak i uznałam, że warto dać mu szansę.

Zapach olejku jest wyjątkowo intensywny, początkowo bardziej czułam kakao niż czekoladę. W smaku podobnie, po wylaniu go na dłoń i spróbowaniu smak jest mocno kakaowy.

dona olejek do masazu czekoladowy 3Olejek do masażu Dona jest bardzo płynny i naprawdę niewiele go trzeba, żeby rozpocząć delikatny masaż ciała. I o ile mój mąż nie miał z tym problemu, tak ja nie mogłam się zrelaksować przez… zapach. Co innego wylać go trochę na dłoń, a co innego czuć go na całym ciele. I mimo, że lubię słodkie zapachy to w tym konkretnym jest coś, co wyjątkowo mocno mnie drażni. To trochę tak jak z testowaniem nietrafionych perfum, gdzie na początku zapach nie jest taki zły, ale gdy po jakimś czasie nadal go czujemy, to mamy dosyć. Zdaję sobie jednak sprawę, że to kwestia bardzo indywidualna, zwłaszcza, że opinie innych klientek są bardzo pozytywne. Nie ma szans, żeby wszystkim nam podobało się to samo.

Muszę jednak obiektywnie napisać, że olejek do masażu Dona dobrze się wchłania, nie klei się i nie pozostawia tłustych plam. Konsystencja jest w sam raz, dzięki czemu bardzo dobrze rozprowadza się go po ciele. Skóra jest po nim bardzo gładka, a zapach utrzymuje się wyjątkowo długo, co dla mnie niekoniecznie było plusem, ale wiem, że dla wielu osób nim będzie.

Sam skład również zasługuje na uznanie, znajdziemy w nim bowiem naturalne oleje: sojowy, kokosowy, jojoba, pistacjowy i migdałowy, wzbogacone o ekstrakt z kwao krua i ogórka, afrodyzjaki oraz feromony.

Mimo, że moje pierwsze spotkanie z tą serią olejków nie było zbyt udane, to jestem gotowa zaryzykować i sięgnąć po jeden z pozostałych smaków. Nie zawsze uda nam się dopasować produkt do własnych potrzeb, ale warto pamiętać, że ile osób, tyle opinii. Wierzę, że olejek do masażu Dona o smaku czekoladowego musu znajdzie jeszcze wielu swoich amatorów.

O autorce:

Natalia Trybus

Nazywam się Natalia Trybus i jestem edukatorką seksualną. Dla sklepu Secret Delivery tworzę cykl poradników „Wiedza o gadżetach”, w którym piszę o tym na co zwracać uwagę przy zakupie zabawek erotycznych oraz radzę, jak dobrać odpowiednie dla siebie produkty. Na blogu sklepu dzielę się z Wami także moimi recenzjami gadżetów. Moją misją jest przekazywanie wiedzy i pozytywnego podejścia do seksualności. Możecie mnie również znać z mojego kanału na YouTube „Pink Candy” poświęconego edukacji seksualnej, który prowadzę od 2015 roku.

Proponowane artykuły