Pink Water – delikatny lubrykant dla każdego!
Lubrykant to Twój przyjaciel! Zapamiętaj to hasło, bo bardzo często je powtarzam i to nie bez powodu! Niewiele z nas może zawsze polegać na naturalnym nawilżeniu, czy to z powodu stresu, hormonów, fazy cyklu, odwodnienia, leków czy wielu innych czynników. Nie trzeba jednak wówczas rezygnować z przyjemności czy też godzić się na otarcia i podrażnienia.
Niepozorna podstawa
Dobry lubrykant to podstawa! Dziś sięgam po żel Pink Water, który został stworzony z myślą o kobietach! Choć, gdyby ktoś miał wątpliwości, nie tylko kobiety mogą z niego korzystać.
Opakowanie jest wyjątkowo urocze i w zasadzie niepozorne. Przypomina raczej opakowanie kremu lub balsamu, a nie lubrykantu. Pozostawiony na widoku nie wzbudzi raczej niczyich podejrzeń, chyba że ktoś zada sobie na tyle trudu, żeby przeczytać co napisano małymi literkami. No, a z drugiej strony to tylko lubrykant, najczęściej kupowany kosmetyk erotyczny i z pewnością nie jest on niczym niestosownym. Poza tym w swoim domu stawiaj to, na co masz ochotę!
Lubrykant to najczęściej kupowany kosmetyk erotyczny i z pewnością nie jest on niczym niestosownym. Poza tym w swoim domu stawiaj to, na co masz ochotę!
Wygodne opakowanie i delikatna formuła
Pink Water ma dozownik taki jak lubię. Można obsługiwać go jedną ręką, co uważam na bardzo wygodne rozwiązanie. Buteleczka jest bardzo solidna i można ją odkręcić więc po zużyciu można wykorzystać ją ponownie np. jako wyjazdowy pojemnik na żel lub szampon. Lubrykant jest bezzapachowy i po nałożeniu go na skórę jest zupełnie niewyczuwalny jednak po odkręceniu butelki czuć delikatny, świeży zapach aloesu. W składzie znajduje się także wyciąg z żeń-szenia, guarany oraz owsa zwyczajnego. Ma działanie łagodzące podrażnienia, przeciwbakteryjne, regenerujące i przeciwzapalne, przez co idealnie nadaje się dla kobiet, które mają skłonność do częstych podrażnień czy infekcji. Nie zawiera parabenów ani gliceryny.
Pożądany poślizg, także z gadżetami
W praktyce Pink Water sprawdza się rewelacyjnie! Używany zarówno podczas seksu czy zabaw z gadżetami spisywał się tak jak powinien. Jest dość płynny więc lepiej zacząć od niewielkiej ilości i w razie potrzeby sięgnąć po większą ilość. Daje bardzo dobry poślizg i sprawia wrażenie naturalnej lubrykacji. No i co ważne: nie klei się i nie pozostawia plam na pościeli czy ubraniach!
Można go używać razem z silikonowymi gadżetami erotycznymi oraz z prezerwatywami z poliuretanu. Nie można go natomiast łączyć z prezerwatywami lateksowymi i poliizopropenowymi. I kolejny minus, do którego mogę się przyczepić to jego smak, który jest bardzo gorzki. Oczywiście nie jest to lubrykant do seksu oralnego, ale gdyby komuś przyszło na myśl połączenie zabaw oralno-manualnych to jednak warto zacząć od tych pierwszych i dopiero potem sięgnąć po żel.
Żel, na którym można polegać
Pink Water to dla mnie jeden z tych klasycznych pewniaków, który pomoże zawsze wtedy, gdy potrzebuję dodatkowego nawilżenia, a z racji zażywanych leków “zawsze wtedy” = za każdym razem. Lubię mieć w swojej kolekcji produkty, na których można polegać i Wam też polecam takie znaleźć. Być może też będzie to właśnie ten lubrykant?
Chcesz dowiedzieć się więcej? Przyjrzyj się składnikom lubrykantu Pink Water w naszym sklepie.