System JO Tri Me Flavors – letnie smaki dzieciństwa

Avatar photo
Autorka:
27.06.2022 · Czas czytania: 3 min
system jo tri me flavors recenzja 1 system jo tri me flavors recenzja 2

Być może, podobnie jak ja, nieczęsto sięgasz po lubrykanty smakowe, ponieważ lubisz naturalny smak i zapach Twojego_j partnera_ki. Zestaw Tri Me Flavors od System JO, zawierający trzy owocowe żele, możesz potraktować jako ciekawe urozmaicenie klasycznego seksu oralnego.

Dopóki nie otrzymałam paczki, wciąż biłam się z myślami, czy dobrze wybrałam, mimo że korzystałam już z innych produktów tej firmy.

Smakowe wątpliwości

Do tej pory miałam okazję wypróbować nie tylko dwa neutralne smakowo lubrykanty na bazie wody, ale także żel o intrygującym smaku orzechowego espresso (zaszalałam po przeczytaniu tej recenzji Natalii).

system jo tri me flavors recenzja 3 Wszystkie były naprawdę w porządku, na tyle, że poleciłabym je przyjaciółce. Było to już jednak jakiś czas temu, wspomnienie zdążyło się zatrzeć. Mam wrażenie, że dostępne od ręki lubrykanty ze stacji benzynowych silnie zakorzeniły w nas skojarzenie z absurdalnie słodkimi, chemicznymi smakami i całą tablicą Mendelejewa w składzie, i stąd mój początkowy sceptyzm.

Przed zakupem zrobiłam mały research. System JO to renomowana amerykańska firma, która oryginalnie tworzyła specyfiki medyczne dla osób cierpiących na suchość pochwy. Dzięki swojej wysokiej jakości lubrykanty szybko zebrały entuzjastyczne opinie i trafiły do sprzedaży detalicznej.

TO WARTO PRZECZYTAĆ

Więcej na temat marki System JO można dowiedzieć się z artykułu Przyjazne lubrykanty o medycznej jakości – historia i misja marki System JO

Historia System JO, a także moje dotychczasowe (jakże przyjemne) doświadczenia z ich produktami ostatecznie przekonały mnie, że warto skorzystać z ich usług raz jeszcze. A że akurat trafiłam na zestaw aż trzech żeli – tym lepiej dla mnie!

Świetne na prezent i na podróż

Mój owocowy trójkąt Tri Me Flavors przyszedł zapakowany w schludne kartonowe pudełko. Każda plastikowa buteleczka zawiera 30 mililitrów przezroczystego płynu – jedna o smaku i zapachu owoców tropikalnych, druga – arbuza, a trzecia – truskawki. Moja pierwsza myśl: „Świetny pomysł na prezent!”.

system jo tri me flavors recenzja 4 Początkowo lubrykanty wydały mi się małe, uświadomiłam sobie jednak, że ich kompaktowy rozmiar czyni z nich świetnych towarzyszy podróży (również tych jednonocnych), a do tego już po pierwszym użyciu zorientowałam się, że są niezwykle wydajne. Jasne, czasem może się zdarzyć, że w trakcie zabawy trzeba ponownie uzupełnić płyny – to typowe dla żeli stworzonych na bazie wody. Coś za coś. Dzięki temu bez obaw możemy łączyć je z prezerwatywami lateksowymi i silikonowymi zabawkami erotycznymi (nie polubią się jedynie z gumkami poliuretanowymi).

No a skoro już trzeba uzupełniać – doceniam zamykanie, które nie wymaga dodatkowej osłony. Niech pierwszy_a rzuci majtkami ten_ta, który_a nigdy nie nurkował_a pod łóżkiem w poszukiwaniu zakrętki od lubrykantu!

Łatwe w użyciu i słodkie jak landrynki

Żel jest bezbarwny, stosunkowo płynny, nie zastyga, raczej oblepia skórę. Łatwo się zmywa (i przyjemnie zlizuje). Pozostawia w ustach słodki posmak – trochę jak wspomnienie kolorowej landrynki, która chwilę temu zdążyła rozpuścić się w ustach. Słodszy, gdy smakowany bezpośrednio z palca, łagodniejszy, mniej dominujący, gdy zmieszany z naturalną wydzieliną.

Smak arbuzowy kojarzy mi się z arbuzowym chupa-chupsem, truskawkowy przywodzi na myśl czerwoną oranżadę, a owoce tropikalne przypominają płynną wersję żółtego miśka Haribo.

Nie będę kłamać – nie czuję tutaj prawdziwych owoców. Smak arbuzowy kojarzy mi się z arbuzowym chupa-chupsem, truskawkowy przywodzi na myśl czerwoną oranżadę, a owoce tropikalne przypominają płynną wersję żółtego miśka Haribo. Jeśli ktoś lubi słodycze, a przy okazji chciałby powrócić wspomnieniami do smaków dzieciństwa – szczerze polecam. Dodatkowo wszystkie żele mają delikatne, przyjemne aromaty – słodkie, ale nie chemiczne. Zapachy pozostają na skórze (i pościeli) jeszcze przez jakiś czas. W oczywisty sposób nasuwają skojarzenie z upalnym latem, szczególnie succulent watermelon.

Smak kwestią gustu, skład obiektywnie świetny

Przyznaję, że orzechowe espresso bardziej pasowało moim kubkom smakowym, jednocześnie było mniej subtelne, często grając pierwsze skrzypce.

system jo tri me flavors recenzja 5 Wiele więc zależy od tego, na ile przy danym zbliżeniu chcesz zniwelować smak i zapach naturalnej wydzieliny. Jak to często w życiu bywa, ostatecznie wszystko rozbija się o kwestię gustu.

Nie ryzykujesz jednak wiele. Zestaw, o którym mowa, kosztuje niecałe sześć dyszek i składa się z produktów całkowcie wegańskich (nie mamy więc żadnych zwierzaczków na sumieniu). Zachęcający jest również krótki skład – nie znajdziesz w nim cukru, sztucznych substancji słodzących, silikonu, wosku ani oleju. Oznacza to, że całą trójkę można stosować także przy seksie penetracyjnym – zarówno waginalnym, jak i analnym. Dzięki temu, jeżeli akurat konkretny smak nie przypadnie Ci do gustu albo zwyczajnie Ci się znudzi, zawsze masz możliwość zużyć dany lubrykant do penetracji albo nawilżania zabawek erotycznych czy kubeczka menstruacyjnego. Przyjemnym skutkiem ubocznym będzie tutaj lekki owocowy zapach unoszący się w powietrzu.

Lubrykanty dla miłośników słodyczy

Reasumując, jeżeli Ty albo osoba, dla której szukasz prezentu, lubicie owocowe słodycze i słodkie drinki z parasolką, może tęsknicie za wakacyjnym słońcem muskającym Waszą odsłoniętą skórę, zestaw Tri Me Flavors będzie strzałem w dziesiątkę. Za rozsądną cenę otrzymujecie trzy wysokiej jakości lubrykanty, których możecie używać podczas różnego rodzaju form ekspresji seksualnej, nie tylko tych angażujących usta.

Zaciekawiła Cię recenzja? Sprawdź dokładne informacje o zestawie w naszym sklepie.

Avatar photo

O autorce:

Ania Kurecka

Hej, jestem Ania. Mam 30 lat i nie wiem, kim będę, gdy dorosnę. Od niedawna spełniam marzenie o życiu cyfrowej nomadki i jest mi po prostu dobrze. Skończyłam dziennikarstwo i komunikację społeczną, a także antropologię literatury, teatru i filmu. Dla Secret Delivery tworzę recenzje produktów erotycznych, jestem także autorką cyklu opowiadań Erotki. Chętnie zobaczyłabym minę nastoletniej Ani, która dowiaduje się, czego będą dotyczyć jej przyszłe teksty pisane na zlecenie po tych wszystkich konkursach literackich, olimpiadach z języka polskiego i pochwałach polonistek. Moje IG: @literycztery.