Inspirujące gry Sex Roulette od Tease & Please

Avatar of Karolina
Autorka:
20.04.2022 · Czas czytania: 4 min
tease and please sex ruletka recenzja 1 tease and please sex ruletka recenzja 2

Wiele par spotyka się na pewnym etapie w związku z łóżkową rutyną. I gdy zaczyna „wiać nudą” wiedz, że czas wziąć sprawy w swoje ręce. Zamiast szukać informacji co zrobić by było lepiej, wystarczy cokolwiek zmienić: miejsce, kontekst, grę wstępną. Coś co wyłamie Was ze schematu, w którym się poruszacie.

Jeśli jednak brak Ci pewności siebie, obawiasz się wprowadzać zmiany z dnia na dzień to warto sięgnąć po gry erotyczne. To daje pewien bufor bezpieczeństwa. Ponieważ wszelkie nowości wyznaczają Wam zasady danej zabawy. A tych w zależności od gry jest cała masa i każdy znajdzie coś dla siebie.

Inspiracja do ekscytującej zabawy

Razem z partnerem potrafimy otwarcie rozmawiać o naszych potrzebach, a przy tym mamy bardzo duży dystans do tematów okołołóżkowych.

tease and please sex ruletka recenzja 3 Nie wszystko musi mieć w końcu podniosły ton. I czasami warto się powygłupiać. 😉 Dlatego sięgając po gry od Tease & Please mieliśmy nadzieję na sporą dawkę śmiechu, pozytywnej seksualnej energii i odrobinę ekscytacji związanej z losowością najbliższych wydarzeń.

Wybrałam dwie wersje gry z sześciu dostępnych (każda ma swój kolor przewodni). Zieloną Foreplay, czyli ekscytującą grę wstępną i pomarańczową Naughty Play, czyli nieprzyzwoite wyzwania. I muszę przyznać, że patrząc na ich opis spodziewałam się zadań, które w pierwszym wypadku podkręcą temperaturę, a w drugim, będą bardziej odważne. I tu wtrącę, że nie wszystko wyszło zgodnie z planem.

Zaskakująco kompaktowe gry

Gdy paczka z grami do mnie przyszła dość mocno się zdziwiłam. Ponieważ jest naprawdę mała – opakowanie ma 12 cm x 12 cm, a umieszczona w niej ruletka jest jeszcze mniejsza. Ale za to wykonana została z dosyć solidnej tektury. Tu warto zaznaczyć, że w jednej z plansz strzałka trochę niechętnie się obracała. Natomiast wystarczyło ją odrobinę poluzować i problem zniknął. Ruletka w obu przypadkach jest podzielone na 24 pola (od 0 do 23). W opakowaniu znajdziemy również książeczkę z zadaniami oznaczonymi odpowiednimi numerami, a także bardzo istotną wzmiankę o szanowaniu własnych fantazji, jak i granic.

W opakowaniu znajdziemy również książeczkę z zadaniami oznaczonymi odpowiednimi numerami, a także bardzo istotną wzmiankę o szanowaniu własnych fantazji, jak i granic.

Kolejnym dużym plusem jest to, że zadania w niej są napisane w 10 językach. Ale tłumaczenie na język polski jest dość toporne. Sama gra jest bardzo prosta, więc nie mamy (i nie potrzebujemy) dodatkowych objaśnień, jeśli chodzi o jej zasady.

Zaskakująco zbliżone wersje

tease and please sex ruletka recenzja 4 To teraz oczekiwania kontra rzeczywistość oraz różnice między grami. Obie gry są do siebie bardzo podobne. Na tyle, że ciężko je traktować jako osobne byty. Faktycznie Foreplay jest bardziej bezpieczną opcją, a w Naughty Play można znaleźć szczyptę więcej pikanterii. Ale na podobieństwo tych gier również wpływa fakt, że niektóre zadania się bardzo pokrywają. Tylko czasami opisane są innymi słowami. Dlatego mając jedną z tych dwóch ruletek nie polecam kupna drugiej. Lepiej wtedy sięgnąć po inną tematykę. Wydaje mi się, że opcja Kama Sutry byłaby fajnym dopełnieniem któregoś z tych tytułów.

W seksie jest miejsce na wiele świetnych aktywności, zabaw i możliwości. I mam nieodparte wrażenie, że te gry nie wykorzystują całego możliwego potencjału. A nawet przy tym samym tytule zadania potrafią być naprawdę zbliżone do siebie. Na przykład w Naughty Play można trafić na wyzwanie, w którym gra podpowiada jedno niestandardowe miejsce w domu do uprawiania miłości. A w kolejnym karze nam wybrać niecodzienne miejsce do seksu… również w domu.

Zachęta do rozmowy o fantazjach

Ale planszówki od Tease & Please mają również swoje mocne strony. W obu grach znajdą się zbliżone zadania polegające na zapisaniu swoich fantazji i wymienieniu się karteczkami, aby je zrealizować. Jest to bardzo fajny zabieg, który sprawdzi się na etapie poznawania drugiej osoby lub dla par, które nigdy otwarcie nie rozmawiały o swoich potrzebach. Nie od dziś wiadomo, że o niektórych rzeczach łatwiej napisać niż powiedzieć. Inną perełką, którą można znaleźć w Naughty Play jest wspólne oglądanie filmów erotycznych. To też super sposób na inspirowanie się i pokazywanie drugiej osobie naszych potrzeb. Oczywiście pod warunkiem, że takie rzeczy są dla pary w porządku i nie sprawiają, że którakolwiek ze stron się czuje się skrępowana.

Niedoprecyzowane cele

tease and please sex ruletka recenzja 5 To co najbardziej rzuca mi się w oczy przy obu grach to brak sprecyzowania, czym tak naprawdę chcą być. Z jednej strony znajdzie się w niej kilka przykładów zadań krótkich, ale ekscytujących. Jednak bardziej do Foreplay pasowałoby opisać „wylosuj dzisiejszą propozycję na grę wstępną”, a przy Naughty Play „sprawdź jaką niegrzeczną grę odegracie tym razem”. Znajdziemy w tych tytułach też „dobre rady”. I to nie jest nic złego. Ale powinny być to gry bardziej zdefiniowane. W wersji niegrzecznej jedno z zdań, polegało na… zagraniu w inną grę, do której dodasz elementy rozbierania się.

To co pojawia się w obu tych odsłonach (i pewnie też pozostałych wersjach) jest magiczny numerek 0. Od początku byłam ciekawa, dlaczego twórcy wyróżnili właśnie to pole. Okazało się, że autorzy gry dają nam dowolność na zrobienie tego co się chce lub wybranie dowolnego innego punktu. Ok, ale decydując się na taką grę raczej chcemy poznać coś nowego. Otrzymać propozycje inne od tych, które znamy i o których może ciężko jest niektórym mówić. Dlatego nie jestem zwolenniczką tego rozwiązania.

Na bardzo duży plus jest prostota gry, a także jej kompaktowość. Daje nam również możliwość dodania czegoś więcej od siebie.

Proste zadania i przyjemne smaczki

Pora na podsumowanie. Mam bardzo mieszane odczucia co do tych gier. Sporo w nich smaczków, ale równie dużo powtarzalności. Są to zadania raczej na temat przewodni wieczoru miłości… chociaż nie we wszystkich wypadkach. I osobiście chyba właśnie tak bym do niej podchodziła. Do zabrania ze sobą na wakacje, gdy chcemy by ten czas różnił się pod każdym aspektem. Z rana jedna osoba losuje co Was dziś czeka, a jeśli będzie to mniej angażujące zadania, jak namiętny pocałunek, który Was rozgrzeje to druga osoba losuje kolejny numerek.

Na bardzo duży plus jest prostota gry, a także jej kompaktowość. Daje nam również możliwość dodania czegoś więcej od siebie. I to opcja, z której sama skorzystam. Wiem czego bym oczekiwała od tych tytułów, dlatego inspirując się tematem przewodnim wyzwań, zaprojektuje własne zadania. I dlatego też cieszę się, że sięgnęłam po te gry 🙂

Chcesz dowiedzieć się więcej? Przyjrzyj się szczegółom produktów w naszym sklepie.

Avatar of Karolina

O autorce:

Karolina

Witajcie, z tej strony Karolina. Od zawsze pasjonował mnie temat relacji międzyludzkich, szczególnie pod względem tworzenia erotycznego napięcia. Promuję również zdrowe podejście do seksualności oraz bezwarunkową miłość i szacunek do własnego ciała, czym mam nadzieję was zarażać.