Secret Delivery

Lina Fifty Shades Freed „Want to Play?”, kobiece i uwodzicielskie oblicze BDSM. Recenzja.

Zgłębianie tajemnic ludzkiej seksualności od zawsze mnie fascynowało.

Zgłębianie tajemnic ludzkiej seksualności od zawsze mnie fascynowało. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, jak skryte fantazje jesteśmy w stanie realizować, tylko po to, aby spróbować wznieść się na wyższy poziom przyjemności. Także sama nie raz łapałam się na myśli o tym, co zrobić, żeby orgazm przeżywać bardziej i czuć go mocniej. Oczywiście najlepiej, żeby każdy raz był wyjątkowy.

To nie łatwe – a przynajmniej, nie przy każdym zbliżeniu. Dlatego coraz chętniej sięgamy do technik rozluźniających. Łączymy współżycie z masażem tantrycznym (a do tego mogę polecić wam recenzowany przeze mnie niedawno lubrykant silikonowy Sliquid Silver – sprawdźcie dlaczego warto skusić się właśnie na niego). Ale o wiele częściej korzystamy z elementów BDSM. Unieruchamianie rąk, opaski na oczy i mocne klapsy – to nasze wybory kiedy chcemy dodać odrobiny pikanterii do sypialni.

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play?

Dziś chciałabym zaproponować wam coś innego, co mnie samą otworzyło na nowe doświadczenia. I zachęciło do zrobienia kolejnego kroku w rozwijaniu się już jako zdefiniowana domina. Jeśli do tej pory łączyliście tego rodzaju zabawy z surowymi, ciężkimi uprzężami albo (o zgrozo!) z plastikowymi kajdankami z futerkiem to mam dla was niemałą niespodziankę. Podczas wyjazdu w góry – a miejsce nie było przypadkowe – miałam przyjemność przetestować fioletową linę do krępowania Want to Play? od Fifty Shades of Grey. Ten drobny gadżet, pokazał mi bardzo kobiece i uwodzicielskie oblicze BDSM.

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play?

Do dyspozycji mamy dziesięć metrów miękkiego, nylonowego sznura, o grubości około jednego centymetra. Przychodzi do nas w przezroczystej folii – zwinięty i zabezpieczony ozdobnym supłem. Jeśli jesteście nowi w temacie wiązań, to nim wyrzucicie obrandowany kartonik, przyjrzyjcie się mu dokładnie. Nad opisem producenta, znalazła się obrazkowa instrukcja jak wykonać węzeł początkowy. Warto się nim zainspirować, bo dobrze przytrzymuje ręce (oj tak, sprawdziłam). Końce sznura zdobią złoto-różowe skuwki z tłoczonym logo. Całość prezentuje się niezwykle elegancko.

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play? opakowanie

Przygotowałam szereg wyzwań, które miały udowodnić, że poza urzekającym designem spełnia swoją rolę.

Na samym wstępie warto zaznaczyć, że lina jest niesamowicie lekka, nie zabiera dużo miejsca. Co więcej, nawet wciśnięta bez pomysłu na dno plecaka czy w kąt walizki nie deformuje się, ani nie plącze. A to dość istotne – skoro kupujemy ładne rzeczy, to chcemy by takimi pozostały.

Ale jak nie raz już miałam (nie)przyjemność się przekonać – czasami wygląd to za mało. Przygotowałam więc szereg wyzwań, które miały udowodnić, że poza urzekającym designem spełnia swoją główną rolę. A gdzie lepiej to sprawdzić, niż w górskiej chatce oddalanej od potencjalnego ratunku dla naszej ofiary? No właśnie, chciałam mieć pewność, że moich testów nikt z okolicy nie zinterpretuje jako gwałtu i nie przybiegnie na pomoc. (Przezornie, gdyby miało być inaczej, to założyłam uroczy kostium kociaka od Obsessive, żeby odsunąć od siebie podejrzenia. Inna kwestia, że kociak miał zaraz pokazać pazurki!)

Najważniejszą rzeczą dla mnie było sprawdzenie wytrzymałości nowego nabytku. Skoro już mamy naszego uległego to warto zadbać o to, żeby nam się nie wyrwał. Ale zwykły stosunek zabarwiony delikatnie klimatem BDSM nie byłby optymalny do tego. Dlatego zaplanowałam coś ekstra: owinęłam kilkukrotnie linę wokół nadgarstków mojego partnera, a później w podobny sposób obwiązałam drewniany zagłówek łóżka. Kiedy miałam pewność, że moja ofiara się nie ruszy, mogłam przejść do… łaskotek! I byłam przy tym bezlitosna! Szarpał się, rzucał i błagał o litość. Oczywiście nieskutecznie – test był w końcu ważniejszy. Dopiero po kilku minutach próśb i piszczeń, okazałam swoją łaskę, przechodząc do bardziej tradycyjnego stosunku z elementami dominacji.

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play?

Po skończonej sesji i zdjęciu węzłów, przyjrzałam się nadgarstkom mojego uległego. Nie było na nich żadnych śladów otarć, wżłobień, ani przyciętej skóry. W trakcie zabawy lina nie przesuwała się. Co więcej, tarcie o drewnianą część łóżka również nie naruszyło jej struktury. Przez resztę nocy sznura używałam do lekkiego podduszania, a po kilkukrotnym zwinięciu służył mi jako pejcz. W momentach, gdy łapaliśmy oddech, pomagał mi w przyciąganiu partnera do siebie (zarzucony przez jego ramiona) i domaganiu się dodatkowych pieszczot piersi czy buziaków.

Jeśli tak jak ja, uwielbiacie widok mokrej skóry (to już chyba fetysz), to spokojnie możecie użyć sznura jako uprzęży i zaciągnąć partnera pod prysznic. Dzięki nylonowi z którego jest wykonany, nie absorbuje tak łatwo wody. Ten rodzaj materiału (z domieszkami) możecie znaleźć w kostiumach kąpielowych, albo odzieży sportowej. Jak już pewnie się domyślacie – szybko wysycha. Nie traci przy tym kształtu ani swoich właściwości.

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play?

Dziesięć metrów to naprawdę dużo liny.

O ile temat BDSM nie jest Ci obcy, lina do krępowania od Fifty Shades Freed będzie ciekawym i zdecydowanie ładnym elementem Twojej kolekcji. Osobiście zaczęłam szukać nowych wiązań, aby wykonane przeze mnie bondage uwieczniać na zdjęciach. Dla początkujących mam drobną radę – uzbrójcie się w cierpliwość. Dziesięć metrów to naprawdę dużo liny. I najpierw może wam się wydawać, że nie macie co z nią zrobić. Ale jak ze wszystkim: praktyka czyni mistrza. Bardzo wygodnie leży w ręku, więc z pewnością uda wam się ją poskromić. Warto przeszukać Internet albo sięgnąć po dedykowane książki, żeby nauczyć się kilku supłów. Niestety poza jedyną instrukcją, o której wspomniałam wcześniej, nic więcej nie otrzymujemy w przesyłce. A jeśli macie do siebie dużo dystansu, i śmiech podczas igraszek to dla was podstawa, wtedy śmiało idźcie na żywioł!

Fifty Shades Freed lina do krępowania Want to Play?

Dla mnie, to była bardzo dobra zabawa. Głównie dlatego, że uwielbiam słodki smak władzy. A fioletowa lina do krępowania, całkowicie wpisuje się w moją interpretację dominacji i bycia Panią. Dlatego z pewnością jeszcze nie raz po nią sięgnę. Ale nie tylko podczas przygód w łóżku! Również jako ozdobny element do sesji zdjęciowych. Hmm… a gdyby użyć jej, jako pasek do sukienki? Koniecznie muszę to sprawdzić! Wam również polecam wypróbowanie tego gadżetu, bo naprawdę warto.

Autorka recenzji: Karolina
Witajcie, z tej strony Karolina. Od zawsze pasjonował mnie temat relacji międzyludzkich, szczególnie pod względem tworzenia erotycznego napięcia. Promuję również zdrowe podejście do seksualności oraz bezwarunkową miłość i szacunek do własnego ciała, czym mam nadzieję was zarażać.

Zobacz w sklepie

Może Cię zainteresować

Secret Delivery to sklep internetowy oferujący wysokiej jakości gadżety, zabawki, akcesoria i kosmetyki erotyczne dla kobiet, mężczyzn oraz par. Oferujemy ponad 70 marek wyłącznie renomowanych, wyselekcjonowanych producentów. Ponad 95% oferowanych produktów posiadamy w naszym magazynie w Gdańsku i wysyłamy je w ciągu 24 godzin (dni robocze), najczęściej tego samego dnia. Nasze paczki są w 100% dyskretne. Wszystkie zamówione w naszym sklepie produkty pakujemy w sztywny, trójwarstwowy, szary kartonik. Nie używamy kopert, które mogłyby zdradzić zawartość przesyłki. Na paczce nie widnieje logo, ani żadne dane sklepu, a nazwa firmy nadawczej jest inna niż nazwa sklepu, niezwiązana z branżą erotyczną. Oferujemy formy dostawy umożliwiające dyskretny odbiór przesyłki poza domem - odbiór w Paczkomacie, na poczcie lub na stacji paliw Orlen. Zebraliśmy już kilka tysięcy opinii zadowolonych klientów. W naszym sklepie znajdziesz liczne poradniki i recenzje ułatwiające wybór odpowiedniego produktu. Dostarczamy świetne jakościowo i piękne produkty, ale także rzetelną wiedzę o tym jak z nich korzystać. Inspirujemy oraz promujemy pozytywne podejście do seksualności wśród kobiet, mężczyzn i par.
Do góry