Secret Delivery

Intimina Ziggy Cup – kubeczek menstruacyjny do używania podczas stosunku. Recenzja.

Swój pierwszy kubeczek menstruacyjny – Lady Cup kupiłam prawie 3 lata temu, a 2 lata temu zakochałam się w Lily Cup Compact od Intiminy i od tej pory nie szukałam dalej. Co jakiś czas kusiły mnie jednak kubeczki o nietypowych kształtach np. Merula czy właśnie Ziggy Cup. Czytając ich recenzje, miałam jednak wrażenie, że nie bez powodu większość producentów trzyma się jak najbliżej klasycznego kształtu kieliszka, z tej prostej przyczyny, że kubeczki w kształcie kociołka czy dysku są znacznie bardziej kontrowersyjne i rzadziej pasują użytkowniczkom. Kiedy dostałam propozycję wypróbowania Ziggy Cupa, zgodziłam się bez wahania, chcąc sprawdzić, czy mi podpasuje.

Niestety, pierwsze wrażenie nie nastrajało optymistycznie. Po pierwsze, nie do końca rozumiem, dlaczego opakowanie Ziggy Cupa jest plastikowe. Lily Cup tej samej marki przyszedł do mnie w białym kartoniku z plastikową szybką – wyglądało to, moim zdaniem, bardziej elegancko niż plastikowe pudełko, nie wspominając o ekologicznych walorach rozwiązania. Trzeba jednak przyznać, że opakowanie Ziggy Cupa prezentuje się nowocześnie, sugeruje produkt bardziej innowacyjny. Z kolei otwieranie pudełka to absolutny koszmar i przeglądając recenzje w internecie, widzę, że nie jestem odosobniona w tej opinii. Razem ze współlokatorką spędziłyśmy nad tym kilka minut. Jedynym sposobem, żeby otworzyć pudełko okazało się przecięcie na pół naklejek z górnej i dolnej części opakowania wzdłuż szerokości pudełka, co nie jest w żaden sposób oznakowane ani szczególnie proste, a przecież producent mógłby ułatwić otwarcie choćby rysując w odpowiednich miejscach linie i opisując je: “Tnij tutaj!”. Przy używaniu kubeczka z wyżej półki cenowej, oczekiwałabym w pełni wygodnego doświadczenia, a zgrzyt przy otwieraniu pudełka na samym początku nie nastroił mnie pozytywnie.

Natomiast w dotyku Ziggy Cup jest delikatnie aksamitny, znacznie milszy niż mój wysłużony Lily Cup Compact, przynajmniej takie miałam wrażenie. Jak większość kubeczków jest wykonany z bezpiecznego silikonu medycznego, ale jego kształt jest zupełnie inny. To nie kieliszek zakończony łodyżką, a raczej mocna, podwójna, owalna obręcz z membraną z wzorem plastra miodu. Przypomina formą dostępne w USA (i kompletnie nieekologiczne) jednorazowe dyski menstruacyjne. Z dyskami łączy go także możliwość uprawiania seksu podczas noszenia.

Nie mogłam się doczekać wypróbowania Ziggy’ego! Postanowiłam go zaaplikować, gdy tylko zobaczyłam pierwsze krople krwi na wkładce. Tak jak przed użyciem innych kubeczków najpierw zdezynfekowałam go, gotując we wrzątku kilka minut, a ze względu na niezbyt intensywne krwawienie przy wkładaniu pomogłam sobie odrobiną lubrykantu na bazie wody.

Pierwsze odczucie było niesamowite. Nie czułam absolutnie nic!

Pierwsze odczucie było niesamowite. Głównie dlatego, że nie czułam absolutnie nic! Przy mojej niewysoko położonej szyjce macicy kubeczki lub ich łodyżki zahaczają zwykle o ujście pochwy, które jest unerwione bardziej niż głębiej położona błona śluzowa. Dlatego noszenie kubeczków powoduje u mnie zazwyczaj pewien dyskomfort. Tyle że klasyczne modele aplikuje się zupełnie inaczej – dzięki podciśnieniu przysysają się do ścianek pochwy. Z kolei Ziggy Cup wsuwa się daleko i zahacza z tyłu za szyjką macicy i z przodu za kością miednicy. Dopóki nie spróbowałam założyć Ziggy Cupa, nie miałam pojęcia, gdzie dokładnie jest ta kość, za którą mam go zahaczyć, więc gdybyście też nie wiedziały – nie martwcie się! Kubeczki menstruacyjne są świetnym pretekstem, żeby lepiej poznać wnętrze swojej pochwy, zwłaszcza jeśli raczej nie lubicie go dotykać własnymi palcami dla przyjemności.

Na początku byłam więc zachwycona: wow! Nic nie czuć, super wygoda, zapominam, że mam okres. Niestety, tylko do momentu, aż Ziggy Cup nie wyskakiwał zza mojej kości miednicy i nie wysuwał się w stronę ujścia pochwy, nieprzyjemnie uwierając. W sumie cieszę się, że przyszło mi go testować przy wyjątkowo niewielkim krwawieniu, bo obawiam się, że przy obfitszym okresie, to doświadczenie byłoby znacznie bardziej stresujące i krwawe, pomimo dodatkowej ochrony podpaskami (wielorazowymi oczywiście). Kubeczek wkładałam głęboko i zahaczałam wysoko, więc nie sądzę, by jego wyskakiwanie wynikało z niewłaściwej aplikacji – być może z niedopasowania do mojej budowy. Dziwi mnie trochę, dlaczego Ziggy Cup funkcjonuje tylko w jednym, bardzo dużym rozmiarze. Trochę nie wyobrażam sobie, że każda kobieta ma na tyle podobny układ pochwy i kości miednicy, że ten jeden model będzie pasował, ale z drugiej strony ciężko mi też powiedzieć, jak bez wypróbowania różnych rozmiarów można by było ocenić, który miałby pasować do mojej budowy.

To wybawienie dla osób, których partnerzy nie lubią się brudzić krwią!

No dobrze, a co z tym seksem? Tutaj doświadczenia były znacznie bardziej pozytywne! Podczas penetracji Ziggy Cup trzyma się na miejscu i nie jest szczególnie wyczuwalny dla partnera, którego penis przesuwa się obok cienkiej, silikonowej ścianki kubeczka. To wybawienie dla osób, których partnerzy nie lubią się brudzić krwią! Co prawda ze względu na przygody z wypadaniem podczas noszenia nie czułam się w nim tak pewnie jak przy noszeniu miękkich tamponów bez sznurka, które nie raz służyły mi pomocą podczas seksu, jednak trzeba przyznać, że Ziggy Cup ma nad nimi przewagę opcji znacznie bardziej ekologicznej. Producent zapewnia, że właściwie używany i pielęgnowany kubeczek może służyć wiele lat, dzięki czemu nie produkujemy tylu trudnych do przetworzenia odpadów jak w przypadku tamponów bez sznurka.

Ziggy Cup jest więc świetną opcją podczas seksu w trakcie okresu, a gdybym nie miała przygód z jego wypadaniem, to chętnie nosiłabym go przez całą miesiączkę – jest super wygodny i niewyczuwalny (dopóki trzyma się na miejscu). Pokładam w nim duże nadzieje, bo podczas menstruacji nierzadko miewam chęć na użycie wibratora króliczka czy dilda, jednak zazwyczaj ją ignoruję, nie chcąc się pobrudzić. Następnym razem w takiej chwili chwycę za Ziggy’ego! I Wam też polecam wypróbować tę ciekawostkę, zwłaszcza jeśli idea zero waste jest Wam bliska.

Autorka: Asia Lewicka
Cześć, jestem Asia! Pracuję w mediach społecznościowych i studiuję Psychologię. W przyszłości planuję zostać seksuolożką, a tymczasem obsesyjnie czytam, rozmawiam i piszę o seksualności. Na blogu sklepu Secret Delivery tworzę cykl artykułów edukacyjnych „Wiedza o markach” w którym oprowadzam Was po współczesnym świecie gadżetów erotycznych, opowiadam o historii najważniejszych producentów, o tym jaką mają misję oraz o tym czego możecie się spodziewać po ich produktach. Na blogu dzielę się także z Wami moimi recenzjami gadżetów i kosmetyków.

Zobacz w sklepie

Może Cię zainteresować

Secret Delivery to sklep internetowy oferujący wysokiej jakości gadżety, zabawki, akcesoria i kosmetyki erotyczne dla kobiet, mężczyzn oraz par. Oferujemy ponad 70 marek wyłącznie renomowanych, wyselekcjonowanych producentów. Ponad 95% oferowanych produktów posiadamy w naszym magazynie w Gdańsku i wysyłamy je w ciągu 24 godzin (dni robocze), najczęściej tego samego dnia. Nasze paczki są w 100% dyskretne. Wszystkie zamówione w naszym sklepie produkty pakujemy w sztywny, trójwarstwowy, szary kartonik. Nie używamy kopert, które mogłyby zdradzić zawartość przesyłki. Na paczce nie widnieje logo, ani żadne dane sklepu, a nazwa firmy nadawczej jest inna niż nazwa sklepu, niezwiązana z branżą erotyczną. Oferujemy formy dostawy umożliwiające dyskretny odbiór przesyłki poza domem - odbiór w Paczkomacie, na poczcie lub na stacji paliw Orlen. Zebraliśmy już kilka tysięcy opinii zadowolonych klientów. W naszym sklepie znajdziesz liczne poradniki i recenzje ułatwiające wybór odpowiedniego produktu. Dostarczamy świetne jakościowo i piękne produkty, ale także rzetelną wiedzę o tym jak z nich korzystać. Inspirujemy oraz promujemy pozytywne podejście do seksualności wśród kobiet, mężczyzn i par.
Do góry