Seks, czyli co? O różnych aktywnościach seksualnych.

Autorka:
25.03.2021 · Czas czytania: 3 min
seks czyli co 1 seks czyli co 1b
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek czym tak naprawdę jest seks? Z pewnością wiele osób odpowiedziałoby, że seks to aktywność, której nieodłącznym i kluczowym elementem jest penetracja, a mówiąc bardziej precyzyjne – penetracja pochwy penisem. Nie ma w tym nic dziwnego – takie myślenie o seksie jest mocno zakorzenione w naszej kulturze. Jednak patrzenie na seks wyłącznie poprzez pryzmat penetracji może nie tylko mieć znaczący wpływ na nasze życie seksualne, ale także wykluczać doświadczenia znacznej grupy osób.

Dlaczego definicja związana z penetracją jest zbyt wąska?

Po pierwsze dlatego, że dzieli doświadczenia seksualne na „lepsze” i „gorsze”. Nierzadko podczas konsultacji zdarzyło mi się usłyszeć takie zdania: „Mam problem z orgazmem. Doświadczam orgazmu, kiedy partner stymuluje mnie oralnie, ale nie doświadczam go podczas SEKSU”, „Mam orgazm w czasie samomiłości, ale nie mam go podczas SEKSU”, „Problem z erekcją pojawia się wtedy, kiedy od gry wstępnej przechodzimy do SEKSU”. Patrzenie na seks poprzez pryzmat penetracji sprawia, że wszystko to, co dzieje się przed nią, po niej lub bez niej uważamy za mniej wartościowe. Nierzadko te aktywności określamy mianem „nieprawdziwego” seksu, „przystawką przed daniem głównym”, „preludium”, lub w ogóle nie nazywamy ich seksem.

Takie myślenie przekłada się także na przekonania związane z orgazmem. Niezwykle powszechny jest mit, że jedynym właściwym orgazmem jest ten „pochwowy”, a więc doświadczany w czasie penetracji (zobacz: 10 mitów na temat kobiecych i męskich orgazmów.). Jednak przyjemność, satysfakcja i orgazmy doświadczane w odmienny sposób są przecież tak samo wartościowe!

TO JEST WAŻNE

Dla wielu osób (około 70%) stymulacja pochwy nie jest skutecznym sposobem pozwalającym na doświadczenie orgazmu. Dużo częściej jest nim natomiast stymulacja łechtaczki, która jest narządem homologicznym względem penisa i niezwykle czułym na dotyk.

Po drugie, kierowanie się tą definicją wyklucza doświadczenia bardzo dużej grupy osób i jest po prostu krzywdzące. Z jednej strony mam na myśli osoby nieheteroseksualne – paradoksalnie mogą mieć one bardzo udane życie intymne, z którego czerpią wiele satysfakcji, ale ich aktywności nie można nazwać seksem. Z drugiej strony są też osoby, które nie chcą angażować się w seks penetracyjny i świadomie z niego rezygnują, znajdując satysfakcję w innych formach aktywności seksualnej. Ale są też osoby, które takiego seksu po prostu nie mogą uprawiać (np. osoby z niepełnosprawnościami).

Po trzecie, traktowanie penetracji jako kluczowego i niezbędnego elementu seksu u wielu osób prowadzi do pojawienia się ogromnej presji, obaw czy stresu – „a co, jeśli znów się nie uda?”, „co jeśli nie stanę na wysokości zadania?”. Presja ta nie tylko może skutkować pojawieniem się trudności w życiu seksualnym (np. problemów z erekcją, trudności w doświadczeniu orgazmu, pochwicy, bólu), ale także te problemy pogłębiać. Rezygnacja z penetracji i spojrzenie na seks z innej perspektywy mogą pomóc skupić się przede wszystkim na doświadczaniu zmysłowej przyjemności, zamiast na sprawności seksualnej. A w konsekwencji pozwolić czerpać większą satysfakcję i radość z życia seksualnego.

Czym więc jest seks?

Znalezienie trafnej definicji seksu w literaturze jest trudnym zadaniem. W Słowniku języka polskiego PWN możemy przeczytać, że seks to „ogół spraw i czynności związanych z zaspokajaniem popędu płciowego”.

Dla każdego z nas seks będzie odmiennym doświadczeniem złożonym z różnych aktywności.

seks czyli co 2Z kolei Agnieszka Stein w swojej książce „Nowe wychowanie seksualne” podaje definicję, która wydaje mi się najbardziej uniwersalna: „Seks to każda ludzka aktywność, której świadomym celem jest budowanie i rozładowywanie seksualnego napięcia i przeżywanie seksualnej przyjemności.”. Oczywiście są sytuacje, w których daną aktywność nazwiemy seksem, mimo że jej cel był inny (np. doświadczenie bliskości i intymności). Istotny wniosek jaki płynie z powyższych definicji jest jednak taki, że dla każdego z nas seks będzie odmiennym doświadczeniem złożonym z różnych aktywności. Seksem może więc być praktycznie wszystko – zapewne ilu ludzi na świecie, tyle form seksu.

Seksem może być:

  • wzajemna stymulacja genitaliów dłonią,
  • erotyczny masaż,
  • wysyłanie sobie nagich zdjęć,
  • rozmowa telefoniczna,
  • pisanie na czacie,
  • samomiłość,
  • stymulacja oralna,
  • stymulacja analna,
  • stymulacja piersi, ust, powiek…

Może on więc wiązać się z pobudzaniem narządów płciowych, ale wcale nie musi. Może wiązać się z nagłym, niekontrolowanym uwolnieniem napięcia seksualnego (a więc z orgazmem), ale nie musi. Może wiązać się z obecnością innych osób, ale może być też doświadczeniem przeżywanym z samym sobą. W końcu może też wiązać się z penetracją, ale wcale nie musi – i wciąż będzie pełnowartościowym seksem. 

Do powyższych rozważań warto dodać, że seks jest to każda aktywność, która odbywa się za świadomą, dobrowolną zgodą wszystkich zaangażowanych stron (zobacz: Świadoma zgoda na seks – kluczowy element zbliżeń.). Pamiętajmy bowiem, że seks bez zgody to przemoc!

Ale to przecież przesada!

Wiele osób po przeczytaniu przytoczonej definicji reaguje słowami: „to już przesada, zaraz nawet trzymanie się za ręce nazwiemy seksem!”. Takie głosy pojawiły się także wtedy, kiedy poruszyłam ten temat w moich mediach społecznościowych. Osobiście jestem daleka od tego, aby oceniać doświadczenia innych ludzi. Jednak z pewnością o tym, co jest dla nas seksem, gdzie jest granica podziału na „seks” i „nie-seks”, warto rozmawiać z osobami, z którymi wchodzimy w relacje intymne. Może się bowiem okazać, że rozumiemy seks odmiennie, a to stwarza ryzyko nieporozumień. 

Najpierw jednak sami musimy zastanowić się, czym rzeczywiście jest dla nas seks. I z tym zadaniem chciałabym Was zostawić. 

ZADANIE

Czym jest dla Was seks? Weźcie kartkę papieru i wypiszcie wszystkie te aktywności, które przychodzą Wam do głowy.

Tekst: Joanna Niedziela
Ilustracja: Nikola Hahn

Literatura: Agnieszka Stein (2018). Nowe wychowanie seksualne. Wydawnictwo Mamania.

O autorce:

Joanna Niedziela

Nazywam się Joanna Niedziela i jestem psychologiem-seksuologiem. Dla sklepu Secret Delivery tworzę cykl artykułów „Okiem Seksuologa”. Moim celem jest zwiększanie świadomości i otwartości Polaków w sprawach seksu poprzez przekazywanie rzetelnej i aktualnej wiedzy oraz oswajanie tematów tabu. Prowadzę swojego bloga „Seksuolog bez tabu”. Współpracuję z Fundacją Trans-Fuzja. Jestem sojusznikiem osób LGBT+. Bliska jest mi idea pozytywnej seksualności.

Proponowane artykuły