Fun Factory Amorino wibrator o uroczym kształcie łuku Amora | Recenzja

Autorka:
07.02.2020 · Czas czytania: 3 min
fun factory amorino wibrator kroliczek 1 fun factory amorino wibrator kroliczek 1b
Otworzyłam kartonik zawierający wibrator króliczek Amorino od Fun Factory, wzięłam go w ręce, zaczęłam oglądać z każdej strony i aż się gorzko zaśmiałam. Nie dlatego, że ten wibrator wygląda jakoś specjalnie zabawnie, po prostu przypomniał mi się mój pierwszy w życiu wibrator i jak bardzo odbiegał od tego co właśnie wpadło w moje ręce.

Mój pierwszy wibrator dostałam w prezencie od dwójki moich bardzo dobrych znajomych. Byłam wtedy sama i z okazji Dnia Chłopaka postanowili mi sprezentować – tak, dobrze myślicie – chłopaka. A przynajmniej jakąś tam jego nikłą część. Choć jak tak sobie przypomnę wielkość tego wibratora, to może jednak wcale nie aż taką nikłą. W każdym razie, ten wibrator był mocno stereotypowy – wielki penis, który miał odwzorowane nawet misterne układy żył. Nie pamiętam już nawet czy miał jakieś różne tryby wibracji, czy nadawał tylko na jednej fali. Wykonanie było dość badziewne – nie oszukujmy się. Ale z drugiej strony, kiedy była taka potrzeba, to przecież i tak robił swoje.

fun factory amorino wibrator kroliczek 4A tu proszę, w moich rękach spoczywa cudo z silikonu medycznego, który w dotyku przypomina aksamit. Żadnych sztucznych napletków, żadnych żył, jedynie wyżłobienie w postaci serca i strzały na boku. To wszystko jest takie eleganckie, że aż chciałoby się pochwalić znajomym.

No dobrze, ale to nie jest taki zwykły wibrator króliczek. Amorino został wyposażony w dodatkową gumę, która mi osobiście przypomina bardzo grubą gumkę recepturkę. Zaczepia się ją za obie końcówki króliczka – tworząc z gumki dwie linie proste albo skrzyżowane. I przyznam szczerze, że jak mu się przyjrzeć to faktycznie przywodzi na myśl łuk amora. Gumka ma za zadanie przenosić wibracje na wargi sromowe i tym samym potęgować doznania. Czy rzeczywiście czuć różnicę? W moim przypadku niekoniecznie ta gumka potęgowała wrażenia. Natomiast wibrator sam w sobie za pomocą wygiętej końcówki skutecznie stymuluje punkt G, a mniejsza wypustka przenosi wibracje na łechtaczkę, co daje naprawdę przyjemne kombo.

Amorino sam w sobie za pomocą wygiętej końcówki skutecznie stymuluje punkt G, a mniejsza wypustka przenosi wibracje na łechtaczkę, co daje naprawdę przyjemne kombo.

fun factory amorino wibrator kroliczek 2Atutem tego wibratora jest magnetyczna ładowarka i całkiem solidny akumulator, przez co nie trzeba się martwić, że w krytycznym momencie bateria zacznie się wyczerpywać, a wibracje słabnąć. No i jest wodoodporny, a kto nie lubi wodoodpornych gadżetów? Raz, że można je zabrać ze sobą do wanny i zadbać o kolejny poziom relaksu. A dwa, że można go łatwo umyć pod bieżącą wodą. Dla mnie bomba!

Amorino został wyposażony w 12 trybów wibracji: 6 trybów stałych o różnej mocy i 6 trybów zmiennych. Jak dla mnie ostatnie dwa tryby stałe są już za mocne, ale jak wiadomo każdy ma inną wrażliwość i preferencje. Niemniej opcji wibracji jest tak wiele, że naprawdę jest z czego wybierać i człowiekowi nieprędko się znudzi ta zabawka, bo ciągle potrafi nas zaskoczyć 😉 Tryb wibracji zmienia się przyciskiem „+”, który z zasady przeskakuje na tryb mocniejszy oraz „-”, który cofa nas do poprzedniego, słabszego trybu.

fun factory amorino wibrator kroliczek 3 fun factory amorino wibrator kroliczek 3

Jedyne co wydaje mi się trochę kłopotliwe, to konieczność przeskakiwania między trybami. Żeby dojść do trybów zmiennych, trzeba najpierw „przeklikać się” przez te stałe, natomiast kiedy już dojdziemy do wibracji zmiennych, to kolejne wciskanie „+” sprawia, że wpadamy w pętlę trybów zmiennych. Żeby wrócić do wibracji stałych, trzeba z kolei wcisnąć przycisk z minusem. Na początku wydaje się to trochę skomplikowane, ale po kilku razach już się łapie jak to idzie.

Oczywiście Fun Factory zapewnił Amorino opcję zablokowania przed przypadkowym włączeniem, np. w podróży. Wystarczy wcisnąć główny przycisk-włącznik z napisem „FUN” i „-”, żeby zablokować króliczka, a wciśnięcie jednocześnie „FUN” i „+” powoduje jego odblokowanie.

To jest moja pierwsza styczność z gadżetem erotycznym od Fun Factory i już wiem, że się polubimy. Szczególnie urzekł mnie włącznik w postaci przycisku z napisem „FUN” – za każdym razem gdy go wciskam w mojej głowie rozbrzmiewają słowa „so let the fun begin”… i przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi – o zabawę!

O autorce:

Lenka

Cześć, jestem Lenka! Dużo czytam, trochę piszę i od niedawna zakochałam się w jeździe na wrotkach. Uwielbiam szukać nowych rzeczy, które mnie zachwycą i właśnie to sprowadziło mnie tutaj.

Proponowane artykuły